Spotkanie z psychologiem – terapeutą dziecięcym, okazało się bardzo owocne. Próbowaliśmy odpowiedzieć sobie na pytania jak pomóc naszym dzieciom rozpoczynającym naukę w szkole. Otrzymaliśmy wiele cennych porad przydatnych dla rodziców nie tylko pierwszaków…

Oto niektóre refleksje i wskazówki, dla wielu z nas – jak się okazało – „odkrywcze” i dające do myślenia…

Przede wszystkim doszliśmy do wniosku, że konieczne jest uświadomienie sobie pewnych podstawowych, istotnych prawd, by móc zastanowić się nad dalszymi wskazówkami jak postępować, aby stworzyć dziecku jak najkorzystniejsze warunki, by mogło funkcjonować w świecie bezpiecznym, przewidywalnym i pełnym pozytywnych emocji.

Wniosek 1. Wychowanie bezstresowe to wychowanie bez żadnego wysiłku ze strony rodzica.

W sytuacji tzw. „bezstresowego wychowania” dziecko nie jest wystarczająco (bądź wcale) motywowane do podejmowania wysiłku, aby dostosować się do obowiązujących zasad. Niczego nie musi: „nie chce – niech nie robi, dajcie mu spokój”. Wydawałoby się – komfortowa sytuacja dla obu stron…

Czyżby? To skąd się biorą: agresja, nieokiełznane emocje i częste poczucie krzywdy u dzieci wychowywanych „bezstresowo”?
Otóż brak zasad i norm nie stwarza dziecku bezpiecznego, uporządkowanego świata. Powoduje frustrację i zagubienie. Dziecko może czuć się przytłoczone i obciążone zbyt wieloma możliwościami. Tak jak my możemy się czuć zagubieni w obcym, nowym środowisku lub na nieznanym terenie, nie mając punktów odniesienia, mapy ani kompasu.

Wniosek 2. Nieograniczony dostęp do dóbr rodzi frustrację.

Jeśli mamy zbyt wiele i zbyt łatwo nam to przychodzi – dochodzi do sytuacji, w której zaczynamy odczuwać monotonię, nadmiar wszelakiego dobra,
frustrację i… nudę! Nie ma miejsca na radość oczekiwania, planowania i zdobywania nawet drobnych rzeczy. Pojawia się za to brak motywacji
do działania. Nie ma wtedy sensu wysilanie się: przecież „i tak wszystko mam” – i to w nadmiarze!

Wniosek 3. Czas spędzony z naszym dzieckiem na wspólnym działaniu (zabawa, sport, spacery, sprzątanie, czytanie, itp.) buduje wspaniałe więzi i znakomicie wzmacnia autorytet opiekuna.

Niestety, bywa, że zatrudniona „niania” ma większy autorytet niż rodzice! Na szczęście – wspólne wieczory i przede wszystkim weekendy to znakomita okazja do nadrobienia!

Nasza uwaga, skierowana w stronę dziecka, jest zawsze dla niego nagrodą, bez względu na to, czy dotyczy sytuacji pozytywnej, czy negatywnej. Znane są powszechnie przypadki karygodnego zachowania się dziecka, tylko po to, by skupić na sobie uwagę rodziców
i otoczenia. Zainteresowanie poświęcone dziecku (czasami wystarczy gest, spojrzenie, wyrażenie aprobaty) daje mu poczucie, że jest ważne i nam potrzebne.