Lekcje języka polskiego to nie tylko gramatyka i wypracowania. Niekiedy uczniowie wcielają się w zaskakujące dla nich samych role – detektywów, psychologów, biografów…

Tak właśnie było w klasie trzeciej gimnazjum. Pewnego dnia na profesorskim biurku obok dziennika i innych utensyliów pojawiły się tajemnicze przedmioty: wykres kardiogramu, buteleczka perfum, apaszka, naszyjnik, tomik poezji, wreszcie – zdjęcie tajemniczej, młodej kobiety. Jak się okazało, to właśnie zawartość jej torebki w niewyjaśniony sposób pojawiła się na zajęciach.

W tej sytuacji uczniom nie pozostało nic innego, niż wyjaśnić tajemnicę tożsamości kobiety. Czy można zrobić to lepiej niż za pomocą biograficznej narracji?

Chwila refleksji, pióra poszły w ruch, natężenie metafor, epitetów i inwersji wzrosło do niebezpiecznego poziomu 100 Balzaków, w porywach do 200 Flâubertów! Powstało sześć wirtuozowskich biografii… Która z nich była najbliższa prawdy? Odpowiedź na to pytanie odłożyliśmy, by wysłuchać fragmentów wspomnień.

Jak się okazało, nasza bohaterka była poetką – to Halina Poświatowska. Wypowiadali się o niej najbliżsi, przyjaciele, lekarze, ukochany. Czy jednak któraś z tych osób miała pewną wiedzę o całym życiu poetki? Nie, podobnie jak my, wszyscy dysponowali jedynie śladami, fragmentami, odłamkami, z których starali się odtworzyć całość.

Doszliśmy do wniosku, że przedmioty mówią, trzeba słuchać ich uważnie, ale i… krytycznie. Każda biografia to zaledwie część prawdy; ta, którą dostrzegamy patrząc z własnej, indywidualnej perspektywy. (AK)