Pani Anno – pięknie dziękujemy za interesującą lekcję o literaturze i życiu.

Anna Onichimowska wierzy w prewencyjną moc literatury, apeluje o tolerancję, zwraca uwagę na różnego typu zagrożenia współczesnego społeczeństwa (uzależnienia, manipulację drugim człowiekiem, poczucie samotności, obcości, inności).
Ceni prozę Alice Munro, Doris Lessing czy Neil’a Gaimana, z polskich prozaików – Olgi Tokarczuk, Joanny Bator. Na bezludną wyspę zabrałaby jednak „W Dolinie Muminków” – Tove Jansson.
Pisarka w zajmujący sposób opowiedziała o sobie i swojej twórczości, ujawniła warsztatowe kulisy zawodu. Każda książka w procesie tworzenia pozostaje dla niej samej tajemnicą. Pozwala bohaterom iść własną drogą, w której czasami pomaga lub przeszkadza. Jest zwolenniczką otwartych zakończeń, co z jednej strony inspiruje, z drugiej bywa „pułapką”, bowiem czytelnicy domagają się dalszego ciągu historii. Tak powstały cykle powieściowe: „Samotne wyspy i storczyk”, „Żegnaj na zawsze”, „Trudne powroty”, „Bliscy nieznajomi” oraz „Hera moja miłość”, „Lot Komety” i „Demony na smyczy”.
Proza Anny Onichimowskiej adresowana do młodzieży zaliczana jest do nurtu tzw. powieści rodzinnej. Nic silniej nie zawiązuje więzi jak wspólne rozmowy o książkach, o poruszanych w nich problemach.
(…)Hera jest też książką o granicach wolności. Sięgamy po używkę, w tym wypadku narkotyk, w poczuciu – jestem wolnym człowiekiem, moje życie do mnie należy, nikomu nic do tego – nie zdając sobie sprawy, że w momencie zażywania tego typu substancji – nasza wolność się kończy (…) – te słowa Anny Onichimowskiej najmocniej zapadły mi w pamięć po wczorajszym spotkaniu. A co na Was wywarło największe wrażenie?

E.G.