Z Martą z klasy VI, mistrzynią szachów, porozmawialiśmy o jej wyjątkowej pasji.

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z szachami?

Wszystko przez mojego brata, który zaczął grać. Sama chciałam też zobaczyć, jak to jest… Na początku chodziłam na zajęcia do klubu na osiedlu, gdzie można było właśnie pograć w szachy. Później zapisałam się do bardziej profesjonalnej drużyny – ŁKS Szach-Centrum Łódź – i do dzisiaj właśnie tam uczęszczam.

Możesz krótko opowiedzieć, jak wyglądają Twoje przygotowania do zawodów?

Raz w tygodniu mam indywidualne spotkania, dodatkowo chodzę też we dwójkę razem z kolegą na zajęcia w klubie. Oprócz tego uczęszczam jeszcze do trenera w Pabianicach, który pokazuje nam różne chwyty. Czasem robimy też zadania szachowe, są to takie pozycje do rozwiązania, trzeba przy tym znać odpowiedni ruch. Zdarza mi się również, że wchodzę sobie na różne strony internetowe i gram z przeciwnikami z całego świata.

Treningi przynoszą rezultaty. Masz już na swoim koncie sporo osiągnięć…

Faktycznie, niedawno w swojej kategorii wiekowej do lat 13 zajęłam III miejsce w mistrzostwach województwa w szachach klasycznych, również III miejsce w mistrzostwach województwa w szachach błyskawicznych oraz II miejsce w takich samych zmaganiach w szachach szybkich.

Czym różnią się te poszczególne odmiany?

W szachach klasycznych  czas gry wynosi 45 minut + 30 sekund za wciśnięcie zegarka, w szybkich jest to z kolei 15 minut albo 10 minut + 5 sekund, natomiast w błyskawicznych odpowiednio 3 minuty + 2 sekundy. Najbardziej lubię odmianę szybką albo klasyczną, gdyż szachy błyskawiczne to taka loteria, każdy może wygrać, ponieważ trzeba działać wręcz natychmiastowo.

Miałaś okazję spróbować swoich sił również w turniejach z udziałem zagranicznych graczy.

Całkiem niedawno byłam na turnieju przyjaźni polsko-węgierskiej w Katowicach. Grałam wtedy z obcokrajowcami z Węgier, natomiast na Międzynarodowym Turnieju im. Kazimierza Makarczyka w Łodzi zmierzyłam się z Chinką. Niestety, nie było czasu, by porozmawiać ze sobą po angielsku, gdyż raczej skupiałyśmy się na grze.

Jakie jest Twoje największe marzenia związane z szachami?

Z tych najbliższych, to chciałabym się dostać na mistrzostwa Polski. W październiku jadę na półfinały tych rozgrywek w Spale i pierwsze cztery miejsca awansują do finałowej rozgrywki. Fajnie byłoby się tam znaleźć…

W takim razie życzymy powodzenia i będziemy trzymać kciuki!