Artur Arent z klasy IVa w krótkiej rozmowie opowie nam o swoich sportowych sukcesach.
Rozpocznijmy od judo. Jak to się stało, że zainteresowałeś się właśnie tym sportem?
Pewnego dnia zauważyłem z kolegami plakaty zachęcające do przyjścia na trening. Myśleliśmy wówczas, że chodzi o karate, ale gdy pojawiliśmy się na miejscu, okazało się, że to judo. W ten sposób zaczęliśmy ćwiczyć. Judo trenuję już 4 lata, dwa razy w tygodniu po 45 minut.
Podobno masz już na swoim koncie sporo sukcesów…
W klubie śmieją się, że jestem postrachem. Jeśli chodzi o ostatnie osiągnięcia, mogę się pochwalić 3. miejscem w kategorii do 46 kg w Ogólnopolskim Turnieju Judo Dzieci i Młodzików o Puchar Banku Spółdzielczego w Skierniewicach, który odbył się w listopadzie.
Początki, jak wiem, nie były jednak łatwe?
Kiedyś na zawodach w Warszawie byłem zrozpaczony, bo przegrałem trzy walki, zacząłem o to obwiniać sędziego. Na szczęście moja trenerka wytłumaczyła mi, że to nie koniec świata. Teraz mówię sobie, że raz się wygrywa, innym razem przegrywa, taki jest po prostu sport.
Bierzesz też udział w zawodach narciarskich i pływackich?
Z nartami to ciekawa historia. Ja w ogóle bardzo szybko zacząłem chodzić. Byłem wesołym, małym chłopczykiem i babcia zaproponowała mi, żebym pojechał do Zębu. Właśnie tam nauczyłem się jeździć na nartach i poznałem kolegów, którzy pomogli mi rozwinąć tę umiejętność. Ci sami koledzy co roku organizują zresztą zawody, na których kilka razy zdobyłem już złote medale.
A skąd zainteresowanie pływaniem?
Zacząłem je ćwiczyć w 2. klasie. Nie szło mi najlepiej, pływałem dość wolno, dlatego zapisałem się na dodatkowe zajęcia i tak rozwinęła się moja mała kariera. Codziennie uczęszczałem na treningi aż w końcu doszło do tego, że wywalczyłem kartę zawodnika. Teraz regularnie pływam na zawodach.
Gratulujemy sportowej pasji i życzymy dalszych sukcesów!